Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przecierki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przecierki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Zawieszka w stylu vintage



Jak wskazuje tytuł, tematem dzisiejszego postu będzie zawieszka vintage z wizerunkiem małego, eleganckiego, ale jakże rozkosznego mężczyzny;)
Oli- przystojniak w muszce, którego mam przyjemność Wam przedstawić, zdecydowanie skradł me serce:)
 Mam nadzieję, że Wam również skradnie. :D

Zawieszka była prezentem dla bliskiej mi osoby. Zupełnie nie miałam pomysłu na prezent z okazji narodzin tego oto przystojniaka a nie chciałam powielać utartych schematów i kupować czegoś z czego za chwilę Oli wyrośnie albo czegoś co rzuci w kąt. I tak o to powstał pomysł na własnoręcznie robiony upominek - zawieszkę ze zdjęciem.

Zdjęcie Oliego zostało przeniesione na drewniane serducho za pomocą preparatu do transferu. Brzegi serducha następnie pocieniowałam, natarłam świeczką a później całość celowo obdrapałam, ciut ciut pochlapałam farbą i obficie polakierowałam matowym lakierem do drewna. Tył zawieszki natomiast pomalowałam na szaro i wykałaczką wykropkowałam.  
Na koniec dokleiłam czerwoną muchę z atłasowej wstążki, trzy kwiatuszki w marynistycznch kolorach a przez dziurkę przewlekłam sznurek do którego dowiązałam koronkową kokardkę i voila! :)

A zawieszka prezentuje się tak:





   
I Wam się Oli podoba? :)


Ściskam ciepło
Ania 

niedziela, 28 września 2014

W odcieniach fioletu...


Jakiś czas temu mama zleciła mi misję pt: szkatułka z fioletowym motywem.


Fiolet...fiolet...fiolet...

Pierwsza myśl? Oczywiście: lawenda! 

Hmm...ale lawenda w tym przypadku była jak dla mnie nazbyt oczywista, więc odrzuciłam ją w pierwszej kolejności. Nie to żebym nie lubiła lawendy, ale przecież miało być niesztampowo. 

I cóż...

 W poszukiwaniu fioletowo- nielawendowej inspiracji przekopałam internetowe zasoby znanych mi dystrybutorów oferujących wszelakiej maści papiery ryżowe.
Znalazłam kilka interesujących motywów, ale uwagę mą przykuł wijący się romantycznie wilec. Nazwa "wilec" natomiast stanowczo zaprzecza temu aby roślinka miała cokolwiek wspólnego z szeroko pojętym romantyzmem ;)

Stwierdziłam wszakże, że jakby się ów wilec nie nazywał to do mojej sielskiej, romantycznej wizji z fioletem w tle nada się znakomicie:)


I rzeczywiście, nadał się.



Szkatułka z wilcem - kwiatem (a nie wilcem dzikim zwierzem) prezentuje się tak:




Na zdjęciach niestety fioletowy wyszedł prawie jak różowy, w rzeczywistości jednak barwa była nieco inna.




Dół szkatułki pobejcowałam ciemną bejcą, na którą następnie nałożyłam wosk ze starvaxu (kolor dąb rustykalny). Bawełniana koronka według mnie dopełnia efektu. 




Na wieczku zrobiłam fioletowe przetarcia, w dwóch miejscach nałożyłam  preparat do spękań, całość delikatnie wycieniowałam, wykropkowałam a motyw gdzieniegdzie podkreśliłam perłową konturówką. 






A czy Wam podoba się efekt końcowy?


Ściskam i pozdrawiam

Ania


sobota, 1 lutego 2014

Koronkowe herbaciar


Herbaciarki ze zdjęć poniżej popełniłam chyba jeszcze w maju czy w czerwcu, wtedy właściwie dopiero rozkręcałam się w decoupage. Zresztą co ja mówię.. dalej się dopiero rozkręcam ;) Jeszcze wiele technik jest mi zupełnie nieznanych, ale cały czas staram się coś kombinować, testować, czytać. Jestem uparta, więc mam nadzieję, że odkryję kiedyś tajemnicę chociażby crackli dwuskładnikowych i ich spękań, które w tej chwili udają mi się niezmiernie rzadko. 
Na herbacianych pudełkach trochę przecierek, trochę patyny, kropeczki no i oczywista oczywistość w moim przypadku - koronka. ;) Zastanawiam się czy to z koronką to jakaś moja fobia.. czy może wszystkie tak macie? Hmm? ;)  





Na wieczku papier ryżowy, poniżej motyw różany z bardzo popularnej serwetki




Kropki zrobiłam bardzo wyszukanym narzędziem pomocniczym a mianowicie wacikiem do uszu umoczonym w bitum (płynnej patynie) 





Środek z założenia miał być prosty i delikatny




A koronkę dobrałam tak aby pasowała do róży na wieczku 





I cóż.. Kolejna róża, kolejna koronka... ;)Różę przyklejałam niestety normalnie, o zgrozo! Wtedy jeszcze nie słyszałam o metodzie "na żelazko", a szkoda... Ułatwiłoby mi to pracę baaaardzo, baaaaardzo.




Podobnie jak w przypadku poprzedniej herbaciarki i na tej zrobiłam kropeczki posługując się oczywiście tym samym wyszukanym narzędziem :)



Środek ozdobiony w podobnej konwencji, zdecydowanie bez szaleństw 




Dziękuję wszystkim zaglądającym i komentującym 

Niebawem kolejne "nowości" (uwaga: prawie sprzed roku) ;)


Pozdrawiam ciepło
Ania